Kaszę jaglaną odkryłam stosunkowo niedawno, jednak już zdążyłam się w niej zakochać i polubić odpowiednio mocno, aby robić z niej wszystko co popadnie. Co prawda śniadania i kolacje, nie stanowią dla mnie problemu to obiad czasami bywa kłopotliwy. Nie zawsze chcemy jeść ciągle to samo, z chęcią próbujemy nowych smaków a tym samym ciągle eksperymentujemy. Tak samo było podczas tego obiadu, kiedy na stole miały pojawić się kotleciki z kaszy jaglanej. 


Z kaszą jaglaną jedyny mój problem polega na tym, że nigdy nie wiem ile mam jej ugotować żeby było dobrze. Tym sposobem zawsze gotuję jej za dużo i później muszę obmyślać plan, jak wykorzystać jej nadmiar. Dlatego ten przepis raczej nie będzie dokładny. Jeżeli szukasz dokładności, wyliczeń i podanych ilości, które na pewno muszą być użyte, to niestety nie tym razem. 

Do zrobienia sporej ilości kotletów jaglanych potrzebujemy:
około półtora szklanki kaszy jaglanej
kilka pieczarek
cebulka dymka razem ze szczypiorkiem
pieprz, sól
(dodatkowo możesz dołożyć szynkę pokrojoną w drobne plasterki i kawałki żółtego sera)
jajko
bułka tarta

Wszystkie składniki kroimy na plasterki i wsypujemy do jednej miski. Gotujemy kaszę jaglaną (nie musi być bardzo miękka). Odcedzamy i wrzucamy do miski ze wcześniejszymi składnikami. Wszystko dokładnie mieszamy, najlepiej kilka razy aby składniki dobrze się ze sobą połączyły. Formujemy małe kulki i postępujemy tak samo jak z kotletami mielonymi lub pulpecikami. Obtaczamy w jajku i bułce a następnie smażymy, wystarczy lekko posmarować patelnię olejem. Z takiej ilości kaszy powstanie kilkanaście kulek, które w zupełności wystarczą na dwie, trzy osobowy. Są bardzo syte.