Łosoś to bez wątpienia jedna z moich ulubionych ryb. Można ją jeść na przeróżne sposoby i dlatego też staram się często z nim eksperymentować. Smażony, gotowany na parze, w burgerze czy w sosie do makaronu. Wszystkie te wersje są jedyne w swoim rodzaju i bardzo je lubię. Łosoś dla mnie nie należy do ryb pospolitych, ma dość wyrazisty smak i to mi w nim właśnie odpowiada. Bardzo lubię smażonego łososia ale nie wszędzie jem go ze smakiem. W domu wychodzi zawsze najlepszy, chociaż często w restauracjach decyduję się na jego różnego rodzaju kombinacje. Mogę śmiało powiedzieć, że najlepszy dla mnie jest łosoś, który jest soczysty, dobrze przyprawiony a jednocześnie ma lekko chrupiącą skórkę. 

W większości przypadków, obieram łososia ze skóry, jeżeli ją ma. Zdecydowanie bardziej lubię go w takiej wersji i raczej szybko nie przekonam się do innej. Po oczyszczeniu zawsze wrzucam go do miseczki, wcześniej krojąc na kawałki. Dodaję oleju pomieszanego z sokiem, z cytryny. Musi być go zdecydowanie dużo, żeby pokrył kawałki ryby i mógł dobrze w nią wchłonąć. Do tego wybieram najlepsze zioła i tutaj nie ma żadnego wskazania. Najczęściej wybieram szczyptę papryki, sól, pieprz a także szczyptę suszonych ziół (bazylia, rozmaryn itp.). Łosoś w tej miksturze "moczy" się godzinę a czasami kilkanaście minut, kiedy mam mniej czasu. Po wszystkim wrzucam go na patelnię i smażę do uzyskania lekko różowego koloru. Wtedy jest idealny. 

O wiele bardziej soczysty łosoś powstanie, kiedy z tej mikstury włożymy go do folii i postanowimy piec w piekarniku. Nie potrzeba wtedy wylewać całego sosu a jedynie wyjąć rybę z miseczki. 


Zastanawiam się, czy lubicie łososia i w jakim sposób go przyrządzacie? Z czym jecie go najczęściej?