Naleśniki lubiłam od zawsze, kiedyś jadłam je tylko na słodko ale w ostatnim czasie coraz częściej można je spotkać w mojej kuchni, na słono. Podobnie było również ze szpinakiem, kiedyś nie jadłam bo prawie wcale, jednak nastąpił moment, w którym szpinak zagościł w mojej kuchni na dobre. Teraz szpinak łączę z różnymi produktami, w różnych daniach i delektuję się jego smakiem. 
Od kiedy zaczęłam robić naleśniki samodzielnie, już nigdzie nie smakują tak samo jak w domu. Dlatego, że moje naleśniki są dość suche a jednocześnie puszyste.


Niezależnie od tego czy używamy szpinaku mrożonego czy świeżego powinniśmy go odpowiednio doprawić, bez tego nie będzie miał swojego, głębokiego smaku. Dlatego nie bójcie się dodawać cebuli, przypraw i przede wszystkim czosnku, który ze szpinakiem idealnie współgra. 

Przepisy na naleśniki

Jedno jajko
1 i 1/2 szklanki mąki*
1 szklanka mleka*
szczypta soli
łyżka oleju
* zazwyczaj używam dużej szklanki z Ikei. Jest ona większa niż zwykłe szklanki.

W pierwszej kolejności ubijam jajko i staram się to zrobić na, w miarę sztywną, pianę. Nie używam miksera, tylko zwykłej trzepaczki, dlatego nie przejmuję się, kiedy piana jednak spływa. Dodaję do niej mleko a następnie po trochę mąki. Wszystko cały czas mieszając trzepaczką. Kiedy składniki są połączone dodaję łyżkę oleju i mieszam ostatni raz. Wolę kiedy ciasto jest bardziej lejące, wtedy naleśniki wychodzą miękkie i nie za grube. 

Kiedy używam szpinaku mrożonego zawsze daję mu trochę czasu na odmrożenie. Woda musi później odparować, aby nie zostało jej za dużo. Dodaję do niego duże ilości soli i szczyptę pieprzu. W pierwszej kolejności podsmażam na maśle czosnek pokrojony na małą kosteczkę. Dodaję do niego cebulę i duszę na małym ogniu. Następnie dodaję szpinak i jeżeli tego potrzeba, dodaję również łyżeczkę masła. Wszystko razem duszą do momentu aż wyparuje woda i będę czuła, że smak mi odpowiada. Do naleśników nie doprawiam szpinaku jakoś szczególnie, inaczej niż kiedy podaję go w innych propozycjach :)